Co ślub zmienia w życiu kobiety? Kiedyś normą było przejęcie nazwiska męża, ale dziś coraz więcej nowoczesnych mężatek zostaje przy swoim albo przyjmuje dwuczłonowe nazwisko. To znak czasu. Kobiety chcą zachować nazwisko jako część swojej tożsamości.
Czy ślub to początek, pierwszy rozdział wspólnego, szczęśliwego życia..? A może to już koniec? Koniec romantycznych uniesień i złudzeń - utracona wolność i uporczywa, dopadająca nas szarość dnia codziennego..? Czy ślub coś zmienia? Zdania są podzielone.
Grażka uważa, że ślub wszystko zmienia na gorsze: "Oczywiście, że ślub zmienia - daje przynależność, tak jak rzecz. Ślub zmienia człowieka, już nie musi sie starać, ma Ją/Jego więc... już nic nie musi, czuje się niezagrożony i TAKI NORMALNY, taki jak wszyscy (...) Jestem zdecydowaną przeciwniczką ślubu... "
O tym, że ślub niewiele zmienia i jest tylko formalnością przekonuje Sara: "ja wzięłam ślub po 3 miesiącach znajomości (...) jesteśmy do tej pory razem, a to już 12 lat szczęśliwego udanego malzenstwa. Myślę, że niekiedy ten papierek jest tylko pomocą i ma się tę satysfakcję, że zawsze jest ta druga połowa, na którą można liczyć." 
Doświadczona uważa natomiast, że ślub zmienia zwłaszcza podejście mężczyzny do związku: "mężczyzna z reguły ma uchyloną furtkę i w razie konieczności podstawowym argumentem jest "przecież jestem wolny(!!), mam prawo do swobody, nie jesteś moją żoną... Tak naprawdę kobieta traktuje swój związek jak małżeństwo, a mężczyzna tymczasowo, na czas nieokreślony. Ślub stawia mu jednak granicę, przed którą przynajmniej się zastanowi. Każdy związek przeżywa kryzysy, a czy ze ślubem, czy nie i tak należy pielęgnować, odświeżać i dbać. "
"Życie bez ślubu to jak praca bez umowy" - mówi Żonaty od 29 lat i kontynuuje: "cudownie jest ogłosić całemu "światu" swoją decyzję. Kupić przyszłej żonie bukiet z orchidei (kogo dzisiaj stać na taki gest:) Cudownie być obsypanym ryżem na szczęście, ucałować swoją ukochaną w świetle jupiterów. A potem przetańczyc całą noc, a nawet i więcej :) Cudowne były to chwile :)"
O pozytywach małżeństwa jest przekonana także Małami: "Jesteśmy z mężem razem już od kilkunastu lat, jest moim najlepszym przyjacielem. Cudownie było widziec na ślubie wzruszenie rodziny i serdecznych przyjaciół, którzy zawsze byli z nami, mówili nam że dzień naszego ślubu to święto dla nich wszystkich, bo potwierdza, że jak ludziom na sobie zależy, to wszystko musi sie udać. Nie chodzi tylko o "papier" czy naciski rodziny, to poważna decyzja, którą podjeliśmy całkowicie świadomie."
A jak ślub zmienił Wasze życie? Podzielcie się z nami swoimi refleksjami...


Fakty nie napawają optymizmem. Według raportu Durexa, 40% kobiet nie jest zadowolonych ze swojego życia seksualnego... Seks wedłyg kobiety jest często bolesny, trudny i nieprzyjemny. Nie to jest jednak najgorsze. Kobiety przeżywają swoje frustracje seksualne w milczeniu, powodowane strachem, wstydem albo troską o partnera, nie dzielą się swoimi problemami. Wolą udawać, że jest im dobrze, niż rozmawiać... Są w tym prawdziwymi mistrzyniami, śmiało można to określić mianem "Gry doskonałej." Co Wy na to?
Madzia ostrzega : "Aż wstyd się do tego przyznać, ale od 3 lat udaję przed swoim partnerem orgazm. Prawdziwe szczytowanie mialam zaledwie kilka razy. Żaluje,ze mu od poczatku nie powiedzialam, (...) męczy mnie fakt,że ja nie mogę czerpać z tego pełni przyjemności... dziewczyny, aby nie powtarzać mojego błędu NIE UDAWAJCIE!, bo to do niczego dobrego nie prowadzi,a wywołuje same szkody."
H. radzi szczerą rozmowę i opowiada: "Na początku, jak byłam z moim mężczyzną przez pierwsze 3-4 miesiace nic tylko udawałam, czułam sie źle i juz nie chciałam sie kochać. Dopiero potem wyczytałam, że kobieta musi nauczyc sie orgazmu, zastosowałam kilka sposobów m.in zmiana pozycji czy też powiedziałam mu aby dotykał mnie w róznych miejscach... i udało się."
Miki uważa, że za przyjemność kobiety odpowiedzialny jest mężczyzna: "To Mężczyzna powinien dbać o to, byście czuły się zaspokojone. Jeśli jest inaczej, widać nie przykłada się do was zbytnio."
Ewa ma odmienne zdanie: "Czy to tylko zalezy od Niego?...To zależy od dwojga. Wierzę, że jeżeli ludzie się kochają, sypialnia nie będzie polem minowym. I jeszcze coś: myślę, że kobiety najpierw muszą same zaakceptować swoją fizyczność i pozbyć się wstydu. Przecież jesteśmy piękne..."
Kobiety odkładają macierzyństwo na bliżej nieokreślone "kiedyś" Dlaczego tak się dzieje? Czy chodzi o utratę beztroski i odcięcie od "normalnego" życia towarzyskiego? Albo strach o stabilność materialną? A może to kwestia priorytetów: młode kobiety w pierwszej kolejności decydują się na rozwój i karierę, macierzyństwo zostawiając na potem? Podejrzałysmy, jak rozwiązujecie dylemat "najpierw dziecko czy kariera?"
Doti uważa, że nie chodzi tylko o karierę, to także "obawa przed utratą stałych dochodów. Karierę robi się głównie po to, by żyć godnie, za godne pieniądze (...) nikt nie powie,że nie odgrywają kluczowej roli, kiedy ma się dziecko." 
Rzeczywiście, trudno zaprzeczyć tym racjonalnym argumentom. Na sytuację materialną powołują się także inni. Załamana pisze, że pragnie dziecka, "tak samo jak mój partner, jesteśmy dojrzali do tego, by stać się rodzicami. Ale co z tego??? Oboje pracujemy w prywatnych firmach, wstajemy o 7. rano i o 7. wieczorem jesteśmy w domu! Ups - przepraszam - w wynajmowanym mieszkaniu, bo na własne nas na razie nie stać. I jak tu mieć dziecko! :((("
Marconi uważa, że decyzja o dziecku jest odkładana na bliżej nieokreślone kiedyś, ponieważ "jestesmy pokoleniem powoli dojrzewającym". I kontynuuje: "Mam 26 lat, jestem matką dwóch dziewczynek. Myślę, że jako pokolenie jesteśmy mniej dojrzali, niż nasi rodzice w naszym wieku. Studia wydłużają okres beztroski i ciężej jest nam podejmować decyzję o założeniu rodziny. Artykuł wylicza rozmaite problemy i lęki, których młodzi ludzie doświadczają stając w obliczu dylematu posiadania dzieci. Nie zapominajmy jednak, jak wiele dają nam dzieci (...) macierzyństwo i ojcostwo nie muszą być balastem, wszystko zależy od nastawienia!!!"
A zatem pokolenie egoizmu i beztroski czy... pragmatyzmu? Co sądzicie na ten temat? Najważniejsze, by określić swoje priorytety w życiu i postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami.
Materiał zatytułowany "
Mężczyźni marzą o jednym?", w którym zastanawiałyśmy się, jakie fantazje drzemią w mężczyznach, wywołał prawdziwie gorącą dyskusję. Temat seksu zawsze wzbudza wiele emocji. W Waszych rozważaniach poszliście jednak o krok dalej, niż zakładał temat artykułu. Zastanawialiście się, czym jest seks dla współczesnego człowieka i co wynika z tego, że przestał być tematem tabu... Dyskusja podzieliła Was na obrońców intymności oraz orędowników "swobody i wolności".
Sanja uważa, że "w naszych czasach tj. przez ostatnie, powiedzmy 10 lat, sex jest czymś, co po prostu nas zaspokaja. Można wywnioskować, że obecnie wiążemy się tylko dla sexu i pieniędzy, nie ma czasu na prawdziwy związek... Nikt nie chce tak naprawdę dawać od siebie:/ Boimy się. Jesteśmy egoistami. Artykuły i komentarze na kobieta.wp pisze mnóstwo osób, które przeważnie mają problem z "partnerem", ale nie chcą rozmawiać z nim o tym, bo "coś tam".... Co się porobiło?! Przecież sex jest sprawą BARDZO intymną dla każdej pary... Przynajmniej powinien taką być..."
O tym, że seks zamiast intymną sprawą między dwojgiem ludzi, stał się "sprawą publiczną" mówi też Busta28: "Problem nie jest prosty tak, jak natura człowieka nie jest prosta. To, że mamy fantazje nie ulega wątpliwości, ale spełnienie ich z ukochaną osobą jest największą z nich. A co do zaufania - występuje tylko między dwojgiem ludzi, którzy nie mają wobec siebie żadnych tajemnic. Generalnie żyjemy w czasach, w których sex jest towarem na sprzedaż, wystarczy spojrzeć na reklamy i tytuły prasowe, które ociekają sexem. NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ!"
Pabloo dostrzega same plusy tego, iż seks przestał być tematem tabu: "zastanawiam sie, gdzie jest granica miedzy erotyzmem, sexem, milością... przyznacie mi chyba rację, że ostatnio raczej granica ta zaciera się, i ja twierdzę, że dobrze... dlaczego? bo potrafimy już mowić o sexie, być bardzo erotyczni, a będąc w związku nie mieć żadnych tabu przed sobą... a to, czy, jak, gdzie i z kim to robimy... to wola i prawo każdego z nas..."
A Wy, po której stronie barykady się odnajdujecie? A może, jak niemal we wszystkim receptą jest złoty środek?
poniedziałek, 15 marca 2010
Licznik odwiedzin: 846666
| « sierpień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: