Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Co ona w nim widzi?

wtorek, 13 marca 2007 14:33
Nie jest specjalnie przystojny. Nie powala inteligencją ani urokiem osobistym. A jednak kobiety go kochają... Dlaczego? Co sprawia, że niektórzy panowie przyciągają piękne panie jak magnes? I czy kobiety "lecą" na kasę?

W powszechnym przekonaniu funkcjonuje stereotyp, że kobiety patrzą na zawartość męskiego portfela. Dobry samochód, markowy garnitur, porządny zegarek, kolacja w ekskluzywnej restauracji - i kobiece serce zdobyte. Wydaje się, że to krzywdzące przekonanie - w końcu nie kasa jest najważniejsza. A może rzeczywiście panie są po prostu coraz bardziej pragmatyczne i w ten sposób oceniają męską zaradność? Czy rzeczywiście pieniądze imponują kobietom?

Zgadza się z tym Qwerty, który przyznaje: "Zaobserwowałem w swoim otoczeniu, że cała masa kobiet (co oczywiście nie oznacza wszystkie!) chciałaby żyć tak ad hoc "na wysokim poziomie" bez ciężkiej pracy, wspólnego dorabiania się i zasady małych kroczków. Takie myślenie jest z góry patologiczne, najlepiej mieć wszystko bez trudu codzienności, ale i radości codzienności."

"A ja lecę na kasę." - przyznaje Rubi - "Dla mnie ona jest najważniejsza. Miłość przemija, a kasa nie!! Wszyscy moi faceci, z którymi byłam, byli bogaci!!! Nigdy w życiu nie umówiłabym się z biedakiem. Co mi ktoś taki może zapewnić? Nic poza tym, że po ślubie ledwo będziemy wiązać koniec z końcem."

"Kobiety nie lecą na kasę. Potrzebują tylko poczucia bezpieczeństwa." - przekonuje Laura - "To wynika z naszej natury, chcemy być bezpieczne i chcemy, aby nasze dzieci miały wszystko, co jest im potrzebne. Jak czujemy się bezpieczne, to kochamy, dbamy o dom, uśmiechamy się i jesteśmy w stanie zrobić wszystko dla mężczyzny, który zapewnia nam podstawowe potrzeby. Nie myślcie o nas tak źle panowie. Dajcie nam poczucie bezpieczeństwa, a będzie wam jak w raju."

komentarze (34) | dodaj komentarz

Miłosne trójkąty

piątek, 16 lutego 2007 15:17
Miłość do żonatego mężczyzny zdarza się nie tylko bohaterkom tanich romansów. To banał, który spotyka wiele kobiet "z krwi i kości". "Ta trzecia" żyje nadzieją... że on odejdzie od żony, że następne wakacje spędzą już razem, że to miłość do grobowej deski. Cierpliwie znoszą miesiąca i lata upokorzeń i kłamstw. Często ta znajomość zwyczajnie się kończy, bo on nie jest w stanie zrezygnować ze swojej rodziny. A jeśli nawet - "ta trzecia" zostaje napiętnowana, bo swoje szczęście zbudowała na nieszczęściu innej kobiety. Jak to jest, kiedy "Twój facet ma żonę...?" Na ten temat kobiety, które same tego doświadczyły.

"To bardzo trudny związek, ale nie chcę tego kończyć" -
mówi Zakochana - "Ja też jestem tą trzecią. Byłam przekonana, że to nie ma szans, że nigdy się nie dogadamy. I kiedy już wydawało mi się, że skutecznie się z niego wyleczyłam, on sam zaproponował związek. Spotykamy się od roku w ścisłej tajemnicy. Nikt się niczego nie domyśla. Tamta też niczego nie podejrzewa. I chociaż czasem strasznie za nim tęsknię, kiedy nie widzimy się kilka dni, a ja nie mogę nawet do niego zadzwonić, bo ona może usłyszeć rozmowę, to i tak nie chcę tego kończyć. Wystarczy, że się spotkamy i wszystkie problemy znikają... Te trzecie czasem cierpią, ale przeżywają wspaniałe chwile ze swoimi ukochanymi."

"Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono" -
za poetką powtarza Szczęśliwa - "Ja, do niedawna praktykująca katoliczka, kocham i spotykam się z mężczyzną, który ma żonę... Wiem, że to nie ma przyszłości, że nie ma szans na dalsze przetrwanie, a mimo wszystko kocham... tęsknię i nie wiem, co jest gorsze - trwać w tym wszystkim, czy skończyć i... umrzeć z tęsknoty."

O tym, że jednak dla tych pięknych chwil wcale nie warto, przekonuje
kolejna internautka podspisująca się jako "Tylko ja": "Zauroczenie, fajny sex, mile spędzone chwile... tak to widziałam i tylko tego chciałam, ale... tak to się tylko zaczyna! Później w grę wchodzą uczucia, niestety, ale taka kolej rzeczy. Teraz, po prawie dwóch latach, wolałabym, aby on mi powiedział, że to koniec! Choć od początku wiedziałam wszystko: żona i dziecko! Bardzo się od niego uzależniłam. To chore uczucie. Nie życzę nikomu takiej miłości... "

Życie "tej trzeciej" jest smutne i niełatwe, a jednak... przecież miłość nie wybiera.

komentarze (418) | dodaj komentarz

Umów się ze mną przystojniaku..!

środa, 17 stycznia 2007 12:25
Przyznaję. Są pewne zwyczaje, powtarzane przez pokolenia, które warto kultywować i przekazywać dalej. Jednak przecież część z nich warto odrzucić na rzecz nowych! Podział na zachowania "typowo" męskie i kobiece powoli się zaciera, wszystko zmierza do równouprawnienia. Jesteśmy niezależne i samodzielne w każdej sferze życia. Dlaczego zatem w dziedzinie umawiania się na randki tak chętnie oddajemy inicjatywę w ręce mężczyzn..? Odpowiedź: bo tak było zawsze, jest co najmniej nieaktualna... Co na ten temat sądzą kobiety i sami zainteresowani - mężczyźni?

Okazuje się, że sami mężczyźni wolą obecny stan rzeczy i wcale nie tęsknią za damską inicjatywą.
Norbert twierdzi, że to mężczyźni są od podrywania, a nie kobiety. Tak było od zarania dziejów. Mężczyzna powinien być pewny siebie i zdobywać... Hm, prawdziy macho...

Xena zgadza się z tym częściowo Kobieta lubi być zdobywana, ale czasami czas oczekiwania na TEN krok jest po prostu nie do zniesienia i trzeba zacząć działać, bo inna, bardziej operatywna pani może nas ubiec :)))

A co na to inni panowie? Faceci uwielbiają być podrywani, to chyba marzenie każdego mężczyzny -
uważa Ostry i żartuje - Piękna dziewczyna mowi: bardzo mi sie podobasz i czy nie mialbyś ochoty się spotkać? Mnie jak dotąd 3 razy dziewczyny prosiły o spotkanie. Fajne uczucie, mówię Wam... (...) 

Kobiety, do dzieła! Nie myślcie, że to "głupie, niezręczne i jakieś takie nie na miejscu". Mamy takie samo prawo okazać płci przeciwnej swoje zainteresowanie i wziąć sprawy w swoje ręce. Przecież nie chcemy, aby książe z bajki nam zwiał... albo zgarnęła go inna księżniczka. A zatem:
Zaproś faceta na randkę!

komentarze (48) | dodaj komentarz

Do siego roku!

piątek, 29 grudnia 2006 15:26
Koniec roku to zwykle czas refleksji i podsumowań. Taka przełomowa data składnia nas także do planów: zacznę uprawiać sport, schudnę, nie będę jeść słodyczy, więcej czasu będę poświęcać rodzinie, w końcu nadrobię towarzyskie zaległośc... Niemal każdy ma coś, co planuje zmienić właśnie od nowego roku. Postanowienia noworoczne... Czy warto je składać samemu sobie? I dlaczego tak drudno ich dotrzymać?

Życiowa stwierdza realistycznie, że "noworoczne postanowienia nie mają sensu. Jak chce się coś w sobie, czy w swoim życiu zmienić, to można to zrobić kiedykolwiek. A jak ktoś nie ma silnej woli to nie zrobi tego nigdy." Zgadza się z tym Rose, która nie rozumie odwlekania decyzji do przysłowiowego poniedziałku czy innej magicznej daty: "zapamiętajcie jedno, nie ma jutra, jest tylko dzisiaj i od dzisiaj zaczynamy". A czy Wy składacie noworoczne postanowienia, których ciężko dotrzymać? A może Wam udało się jakieś zrealizować?

Zanim jednak nadejdzie magiczny 2007 rok, przed nami noc sylwestrowa. Wciąż nie masz pomysłu jak ją spędzić? To już tylko kilka dni... A może
Sylwester tylko we dwoje? Przy odrobinie dobrej woli, ta noc może stać się niezapomniana ;)

Warto również zastanowić się nad zorganizowaniem
sylwestrowej domówki. W sprawdzonym gronie najbliższych przyjaciół i znajomych na pewno będziemy się świetnie bawić.

Niezależnie od tego, na co się zdecydujecie: elegancki bal, prywatkę, kolację we dwoje, życzę Wam szampańskiej zabawy i dobrej passy w Nowym Roku...;)

komentarze (3) | dodaj komentarz

Przejmij pałeczkę!

czwartek, 16 listopada 2006 16:57
Kto zwykle inicjuje seks w waszej sypialni? I dlaczego nam, kobietom, wydaje się, że to domena mężczyzny? Według ankiety serwisu kobieta.wp.pl, właśnie tak odpowiedziało ponad 30% kobiet. Tylko 14% pań przejmuje w sypialni pałeczkę. A może robimy to, tylko nieudolnie albo zbyt subtelnie, by "gruboskórny" facet zrozumiał, o co chodzi ;)?

Według Pokera faceci są prostymi ludźmi: Z facetem trzeba wprost! Jak się przed nim nie stanie w samej przykrótkiej koszulce, albo lepiej tylko w kabaretkach, to nie złapie o co chodzi! Do mężczyzn nie trafiają takie słowa jak: może byśmy..., trzeba coś zrobić, powinieneś. Trzeba mówić wprost: zrób teraz, natychmiast itd. A jakieś malowanie paznokci, czy układanie włosów po to aby zaciągnąć go do łóżka, jest stratą czasu, choć jest miłe dla oka ;)

A ja się zniechęciłam -
mówi Aguś - Nie miałam problemu z inicjowaniem seksu, dopóki mój były facet kilka razy z rzędu na moją propozycję odpowiedział "nie teraz, widzisz, że pracuję".

Grzybowi brak już sił do kobiet: Jestem facetem... i po prostu czasem naprawdę jest mi już ciężko... ja staram się być strasznie namiętny i napalony, ale w zamian dostaję "kłodownictwo"... rozmawiam z Nią o tym caly czas, ale to juz taki typ czlowieka, któremu się wydaje, że to tylko facet musi wszystko robić, a Ona wystarczy że sobie jest... :-/

I na koniec optymistycznie
Czak: Ja jestem w związku 30 lat i nigdy nie mam problemu z partnerką i seksem, trzeba tylko umieć odczytywać gesty ciała, słowa, spojrzenia i zachowanie partnerki i wtedy wszystko wiadomo.

komentarze (23) | dodaj komentarz

"Wieszakom" stanowcze nie?

piątek, 27 października 2006 16:08
Wszystko zaczęło się od Tygodnia Mody w Madrycie. Potem Armani wygłosił oficjalny komunikat: "Styliści i media wykreowały chory, anorektyczny wizerunek modelek." Pod hasłem "Wygodne rozmiary" w Mediolanie został otwarty pierwszy salon mody dla kobiet puszystych. Gaultier zaszokował włączając do swojego pokazu apetyczną, puszystą brunetkę. Teraz Claudia Schiffer stanowczo mówi: modelki są za chude!

 Wspaniale - chciałoby się rzec - świat mody wreszcie przejrzał na oczy. Późno, ale... przecież lepiej późno niż wcale. Można krzyknąć za 
Regu: "Brawo dla Claudii!! Nareszcie dziewczyny się opamiętają i przestaną robić wszystko, żeby wyglądać jak wieszak."

Można również powątpiewać w skuteczność i... szczerość intencji. Tak jak
Maga, która stwierdza: "Swoje zarobiła, teraz może pokaprysić. Hipokryzją zalatuje na kilometr. Na chude łatwiej się krawcom szyje, i to wyłącznie ich wygoda decyduje, kto chodzi po wybiegach. Niestety."

Jak myślicie? Gwiazdy angażują się w takie akcje, bo naprawdę wierzą w jej sens, czy raczej po to, by podczepić się pod nowy trend i zyskać na "popularności"? To puste hasła czy szczere intencje? Pożyjemy, zobaczymy... czy na wybiegach przestanie królować rozmiar 34, a kreatorzy będą konsekwentnie realizować swoje szumne hasła...

komentarze (82) | dodaj komentarz

Dzieci - nie dziękuję

wtorek, 24 października 2006 11:53

Przekonanie, że człowiek powinien mieć dzieci jest silnie zakorzenione w społeczeństwie. Zwłaszcza w naszym... Bezdzietne małżeństwa budzą zdziwienie, a nawet niesmak. Kobieta, która otwarcie deklaruje, że nie chce być mamą - nazywana egoistką. Dlaczego pełna rodzina z gromadką dzieci powinna być najwyższą wartością dla nas wszystkich? Co sprawia, że częśc z nas nie zgadza się na to? I co naprawdę sądzimy o parach, które z różnych względów mówią głośno: Nie chcemy mieć dziecka! Egoiści? Pragmatycy? A może ludzie z innym pomysłem na siebie i życie?

"To propaganda statystyczna" -
mówi Kabat - "Małżeństwa nie chcą mieć dzieci, ponieważ rozwinął się na świecie i dotarł do Polski pewien stereotyp myślenia o nowych członkach rodziny. Wynika on z wygody, z nakładu mniejszej pracy, chęci poznania świata, odkrywania, należenia do społeczenstwa globalnego, korzystania z nowinek technicznych... Bajery współczesnego życia i poświęcenie pracy często ograniczają nas w mysleniu o dzieciach."

"Każdy ma prawo wyboru." -
uważa Anil - "Czasami wydaję mi się, że inni narzucają konieczność posiadania dzieci, ponieważ sami je mają. Cóż każdy powinien decydować sam. Wielu ludzi nie nadaje się do wychowywania dzieci a je płodzą i to ma być dobre rozwiązanie? Obecnie stawia się na ilość, nie na jakość. A może wystarczy pomyśleć i zdecydować?"

Kompletnie nie rozumie tego
Szczęśliwa mama: I zwraca się do par, które nie chcą mieć dzieci: "Czy zastanawialiście się, jak będzie na starość? Będziecie się cieszyć tylko sobą? Jakie to musi być smutne - kompletnie tego nie rozumiem, ale wybory szanuję. Jeśli ludzie naprawdę się kochają, to prędziej czy później będą mysleć o dziecku..."

"To życiowi nieudacznicy." -
z niesmakiem ocenia Lalka - "Życiowi nieudacznicy nie chcą mieć dziecka, gdyż sami są niedojrzali. I bardzo dobrze że nie mają, bo tylko wyrządziliby krzywdę..."

"A mnie dzieci po prostu przerażają" - tłumaczy
LiSa: "Cała ta ciąża... wygląd hipopotamicy i samoocena ponizej 0. Porod, ból, depresja poporodowa i odpowiedzialność do konca życia. Brak ochoty na cokolwiek, poświęcanie każdej sekundy życia temu "nowemu" osobnikowi. Marne perspektywy na powrót do pracy. Dzieci - NIE, dziękuję."

W innych barwach widzą to kobiety, które już zostały matkami. Wśród nich
Inka, która przekonuje: "Dziecko to cud! Trzeba mieć dziecko, żeby przekonać się o tym. Jestem w stanie wszystko poświęcić dla mojej córki."

Temat kontrowersyjny, opinii bardzo dużo, wniosek chyba tylko jeden - każdy z nas ma prawo nie tylko do własnego zdanie, ale przede wszystkim - własnego życia...

komentarze (26) | dodaj komentarz

Im wcześniej tym lepiej?

piątek, 13 października 2006 12:45
Seks przestaje być tematem tabu nawet wśród nastolatków. Coraz częściej okazuje się, że "w tych" tematach są biegli bardziej niż rodzice i nauczyciele. Tak im się przynajmniej wydaje... Według ubiegłorocznych badań CBOS ten "pierwszy raz" ma za sobą 19% piętnastolatków. Opinię, że nie ma nic złego we wczesnym rozpoczęciu współżycia podziela 50% nastolatków. Skąd ten pośpiech, by wstąpić w inny świat? Presja rówieśników, emocje..? I co na to drugie 50% młodych ludzi?

"Nie ma znaczenia, czy rozpoczyna się współżycie w wieku 17,19, czy 25 lat" -
uważa RAQ - "Osobiście uważam, że sex jest dla ludzi tylko dojrzałych. Istotne jest z kim, w jakich okolicznościach i po co to robią. Sex jest powiązany z miłością, dawaniem rozkoszy drugiej osobie i poznawaniem partnera. Inaczej jest to tylko kopulacja..."

Seks w tak młodym wieku - "to chore..." -
oburza się "Ja" - "Ale co zrobić skoro sama matka mojej znajomej, która ma 15 lat idzie do lekarza, żeby jej przepisał tabletki antykoncepcyjne, bo córeczka mówi, że dla niej i chlopaka prezerwatywy to za drogi wydatek, żeby tak na okrągło kupować..."

O tym, że to kwestia silnych emocji, jakie towarzyszą pierwszym miłościom
przekonuje Aleksandra: "W tym wieku kocha się najbardziej emocjonalnie - sama to pamiętam, wskoczyłabym w ogień za moim pierwszym chłopakiem, to z nim właśnie w wieku 15 lat straciłam dziewictwo (...) żadnego nie kochałam już tak gorąco jak jego..."

W świetle tych opinii,
wypowiedź Moniki mile zaskakuje: "Jestem bardzo przebojowa i ogląda się za mną wielu chłopaków. Mam 19 lat, a pierwszy raz jeszcze przede mną... Wiele osób się dziwi i nikt nie chce mi wierzyć (...) nie spotkałam jeszcze nikogo takiego, ale życie jest długie i wiem, że zrobić to mogę w każdej chwili. Chcę mieć pewność, że to ten jedyny i wiedzieć że jestem już na to gotowa. Powiem wam że facetów nawet to kręci!!"

A zatem "modne" dziewictwo czy... jak najszybsze pożegnanie z nim..:)?

komentarze (66) | dodaj komentarz

Warto wracać..?

poniedziałek, 09 października 2006 14:23
No i się rozstali... myślimy, czytając kolejną plotkę o spektakularnym rozstaniu pary gwiazd. W życiu sław wszystko dzieje się szybciej niż w świecie "zwykłych ludzi". Ale i my nierzadko przysięgamy sobie miłość do grobowej deski nie będąc w stanie jej dotrzymać...

"Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" - przestrzega przysłowie... Czy rzeczywiście decyzja o rozstaniu powinna być definitywna? Kiedy warto zapomnieć i zacząć wszystko od początku, a kiedy już nie jest to możliwe? Dlaczego niektórzy uważają, że zdrada powinna być równoznaczna z zakończeniem związku, a inni - że
:"rozstania i powroty" jedynie umacniają relację..?

"Rozstanie to koniec miłości!!" -
uważa Marek22 - "Byłem z dziewczyną 3 lata. Jednak ona uznała, że to nie jest to, co by chciała... odeszła, a po 2 miesiącach wróciła do mnie (...) znowu odeszła. Minęły 3 miesiące od ponownego rozstania i znowu chciala do mnie wrócić. Wybaczyłem jej, zamieszkaliśmy razem. Niestety, nie mogłem żyć z tym wszystkim, byłem przekonany, że zapomnę, ale nie udało się. Na swoim przykładzie nie polecam powrotów do nieudanego związku, to tylko niszczy psychikę."

Swoją historię opowiada inna userka. "Odżyły dawne wspomnienia. Ale robię to, w nadziei, że być może, poprzez ten list zaoszczędzę jakiejś kobiecie złudzeń, łez i upokorzenia." -
pisze Teresa - "Mój mąż po raz pierwszy zdradził mnie w niespełna 2 lata po naszym ślubie. Wybaczyłam, ale on zdradził kolejny raz. Nie wiem dlaczego, ale nadal bardzo go kochałam. Później (...)zostawił mnie dla młodszej wiele lat kobiety. Przestrzegam wszystkie panie, przed niedojrzałymi mężczyznami. Ten co zdradza, zdradę ma we krwi, w genach. Nie łudźcie się. Zrobił to raz, zrobi to po raz kolejny..."

"Rozstanie umocniło nasz związek -
opowiada Joasia: "Pojawiła się trzecia osoba, pozwoliłam partnerowi odejść, przemyśleć swoje uczucia, odanleźć siebie. Piotr przeszedł przez burzę myśli i uczuć, ja cierpiałam, schudłam, i chyba podświadomie czekałam. Wrócił po 5 miesiącach. Bałam się go przyjąć, staram się mu nie wypominać tego zajścia. Jesteśmy teraz bardziej dojrzali i kochamy się na wyższej płaszczyźnie niż wcześniej, a za pół roku będziemy już małżeństwem ;-)"

O tym, że wspólnie można przetrwać najgorsze burze z piorunami przekonuje też
Donata: "Małżeństwo jest mostem... który trzeba codziennie budować, najlepiej z obydwóch stron naraz. Nie wiem kto to powiedział, ale dzięki tej maksymie po wielu wspaniałych chwilach, jak i burzach z piorunami, w tym miesiącu minie 35 lat od kiedy powiedzieliśmy sobie "T A K "

komentarze (31) | dodaj komentarz

Czas zwolnić!

piątek, 29 września 2006 16:50

Od kilku miesięcy jesteś przemęczona, czujesz się wyczerpana nawet po dłuższym wypoczynku, masz problemy z koncentracją i pamięcią, bóle głowy i zaburzenia snu... Brzmi znajomo? Możliwe, ze cierpisz na ZPZ - zespół przewlekłego zmęczenia. Prawdziwa choroba cywilizacyjna. Dotyka zwłaszcza ludzi młodych, prowadzącyh niezwykle intensywne życie zawodowe. Najczęściej kobiet, które mają drugi etat, zajmując się domem i dziećmi. Jedyna recepta - zwolnić. Tylko nie zawsze jest to możliwe...

Choćby
Isabel : "Ja od 15 lat pracuję po 10-11 godzin na dobę, wszystkie soboty, nie mam urlopu, wychowuję dwójkę dzieci, gotuję, sprzątam, jestem po rozwodzie, na życie osobiste poświęcam późne wieczory. Jestem spełniona, ale smiertelnie zmeczona... Mam czasem dość."

Magda ostro krytykuje płeć brzydką: "Dziwne, że głównie kobiety chorują. Może gdyby nasi szanowni panowie ruszyli się sprzed telewizorów czy komputerów, nie byłoby problemu z nieustającym zmęczeniem..."

Madziorek apeluje o wyrozumiałość dla siebie samych: "Kochane, a kogo tak naprawdę obchodzą nasze problemy??? To, że my tak naprawdę robimy 3 albo więcej etatów to i tak nas nikt nie docenia!!! Kobiety w dzisiejszych czasach mają naprawdę ciężko żeby podołać. Muszą pracować, uczyć się, zajmować domem i dziecmi, a gdzie czas żeby sie sobą zająć i odpocząć??? Powinniśmy bardziej pomyśleć o sobie i pomysleć co trzeba zmienić w tych naszych domach. POMYŚLCIE O TYM!!!"

Pomyślicie? Pomyślimy..;)

komentarze (15) | dodaj komentarz

poniedziałek, 15 marca 2010

Licznik odwiedzin: 846647

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Regulamin bloog.pl

Regulamin serwisu

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 17.12.2009 0:31:12
  • autor: betterware
  • treść: Miło się czyta, dlat...